Pytania do Monty Robertsa

Jak możesz mówić, że lonżowanie na pojedynczej lonży jest złe, skoro prawie wszyscy jeźdźcy robili tak od wieków?

Od kiedy zacząłem przedstawiać swoje koncepcje publicznie, zawsze powtarzałem, że bicie konia batem czy palcatem, aby wywołać ból, jest czymś złym. A przecież ludzie postępują tak od wieków. Więc czy może to być złe? Tak to jest złe i potrafię wykazać dlaczego tak jest. Praktycznie podczas każdego z moich pokazów pracuję z końmi, które "zepsuto" poprzez stosowanie wobec nich bólu.
Moim zdaniem lonżowanie na pojedynczej lonży również szkodzi koniom. I nie obchodzi mnie, że robiliśmy tak od wieków - przejmuję się jedynie tym ze nadal powoduje to u koni urazy i wyrządza wiele szkód. Wielu dobrych jeźdźców zaczęło już podzielać moje zdanie.
Proszę, zwróć uwagę kiedy następnym razem będziesz lonżował swojego konia na pojedynczej lonży, ile razy koń będzie krzyżował nogi w galopie. Przyjrzyj się też, jak często koń poruszając się po okręgu będzie niósł łeb na zewnątrz tego okręgu i jaki w związku z tym przyjmie kształt jego kręgosłup.
Nie twierdzę, że jeźdźcy, którzy lonżują konie na pojedynczej lonży szkodzą swoim koniom świadomie. Mówię jedynie, że nie zdają oni sobie sprawy z tego, jak bardzo zła jest ta procedura. Podczas mojej kolejnej trasy wyjazdowej będę chciał przekazać na ten temat jak najwięcej informacji w czasie pokazów na żywo oraz opowiedzieć jak proces lonżowania można usprawnić, tak aby uniknąć szkodliwych efektów. Jeźdźcy sami będą mogli ocenić, czy w ciągu około 20 minut dostrzegą poprawę w zachowaniu i sylwetce konia.

Mam problem z koniem ciągnącym do stajni, który nabrał już tego nawyku. Co mam teraz robić?

To rzeczywiście masz kłopot. Możesz na przykład dogadać się z właścicielem sąsiedniej stajni, że przyjedziesz konno i zostawisz mu na jakiś czas swojego konia a sam w zamian zajmiesz się jednym z jego koni. Kiedy po pewnym czasie wrócisz z koniem do swojej stajni, nie wjeżdżaj do niej bezpośrednio tylko zawróć przed nią, pojedź kawałek w przeciwną stronę i zsiądź. Jeśli od czasu do czasu koń będzie przebywał poza swoją stajnią, będzie łatwiej oduczyć go nawyku niekontrolowanego wracania do boksu.

Co zrobić z koniem, który gryzie ludzi? Jak go od tego odzwyczaić?

Pierwsza zasada mówi, że nie wolno uderzyć go w nos. Nie bij konia po nosie. Koń bity w ten sposób będzie dalej kąsał i do tego stanie się bardziej podstępny. Tylko pogłębisz u niego ten narów. Trzeba go niby przypadkiem kopnąć butem w nadpęcie albo nadepnąć na koronkę kopyta. To sprawi, że koń skupi się na innej części swego ciała. Należy powtórzyć to osiem do dziesięciu razy. Wtedy, zamiast cię ugryźć, wpierw popatrzy na nadpęcie. To naprawdę bardzo skuteczny sposób, dzięki któremu nie trzeba bić kąsającego konia po nosie.

Jak sobie radzić z koniem, który nie chce przechodzić przez wodę? Nie potrafię go do tego nakłonić.

Ja w tej sytuacji użyłbym kantara Dually. Jest podobny do kantara come-along , ale zrobiony fabrycznie i opisałem go w mojej książce. Kantar Dually: nazwałem go tak od imienia mojego konia, ale również z tego względu, że można go używać na dwa sposoby: jako zwykły kantar i jako kantar szkoleniowy. Ma wiele różnych zastosowań. Jeśli przypniesz uwiąz do dolnego kółka, będzie to normalny kantar, ale jeśli przypniesz uwiąz do kółek treningowych, możesz używać go do szkolenia. Dlatego nazywa się podwójnym kantarem. No i miałem też konia o tym imieniu. A ty masz konia, który nie chce przechodzić przez wodę. Zacznij go szkolić na kantarze Dually, do momentu gdy będzie prawidłowo nań reagować, potem wsiądź na drugiego konia i prowadź dalej szkolenie z siodła, aż do skutku. Kiedy będzie posłuszny, przejedź z nim przez wodę prowadząc go z siodła drugiego konia. Nie prowadź go z ziemi, bo może zacząć brykać i będziesz cały mokry. Kiedy go już przeprowadzisz w kantarze Dually za swoim koniem, załóż mu ogłowie, osiodłaj i ponownie przeprowadź przez wodę za koniem, potem posadź na nim jeźdźca, ale w dalszym ciągu prowadź go z siodła, potem odczep uwiąz i pozwól jeźdźcowi przejechać na nim przez tę wodę za twoim koniem, a potem odprowadź tego drugiego konia i przejedźcie przez wodę samodzielnie. Ten sposób jest bardzo logiczny i świetnie się sprawdza w praktyce.

Mam konia, którego weterynarz postawił w boksie na odpoczynek po urazie przyczepu prostownika. Pozwolił mu tylko na dziesięć minut oprowadzania stępem dziennie i polecił, żeby przez pozostały czas koń stał w boksie. Tylko, że kiedy wychodzimy na stępa, mój koń dosłownie wychodzi ze skóry, w ogóle sobie z nim nie radzę, bo kompletnie wariuje. Co mam robić? Nie mogę go oprowadzać, bo mnie zabije.

Kantar Dually i jeszcze raz kantar Dually. Koń musi się nauczyć, że ten kantar go zatrzyma i cofnie zawsze, gdy zechcesz. Możesz go szkolić w boksie, zanim z nim wyjdziesz na dwór, żeby zrozumiał działanie kantara, zanim zaczniecie stępować. Wtedy będziesz w stanie go kontrolować. To bardzo prosta metoda i wierzcie mi, że jest konieczna, jeśli ktoś ma konia, który gwałtownie się cofa, staje dęba podnosząc prowadzącego, tańczy i bryka na uwiązie, kopie i tak dalej. Ten kantar jest ogromnie pomocny w takich sytuacjach.

Co robić, jeśli mój koń nie pozwala się złapać? Wychodzę na pastwisko... no i po prostu nie mogę go złapać.

No cóż... nigdy nie staraj się złapać swojego konia. Nie łap swojego konia. Niech twój koń sam cię złapie. Przeprowadź Join-Up i spraw, żeby koń zechciał do ciebie podejść z własnej woli. Nie ma sposobu, żeby go do tego zmusić. Ile razy szedłeś na wybieg, żeby złapać kasztana chodzącego z trzema gniadymi i tylko ten kasztan nie pozwalał ci do siebie podejść? Gniade dreptały za tobą krok w krok i obwąchiwały ci kieszenie - a do kasztana nie mogłeś się zbliżyć? Jaka jest tego przyczyna? Nie możesz złapać kasztana właśnie dlatego, że chcesz go złapać - i patrzysz mu prosto w oczy. Dla niego jednak spojrzenie w oczy oznacza, że ma od ciebie odejść. To znaczy, że właściwie sam go od siebie odsyłasz. Podczas Join-Up patrzysz koniowi w oczy, żeby go odesłać. Potem on zaczyna się z tobą porozumiewać a ty spuszczasz wzrok i odchodzisz. Stosując tę samą metodę możesz złapać tego kasztana. To zdumiewające, ale konia nie da się schwytać; można tylko sprawić, żeby sam z siebie podszedł do jeźdźca.

Jak sprawić, żeby koń dał się spryskać środkiem przeciw owadom?

Posłuchaj uważnie, bo odpowiedź na to akurat pytanie może się przydać przy rozwiązywaniu wielu różnych problemów. Jak sprawić, żeby koń dał się spryskać środkiem przeciw owadom?
A jak sprawić, żeby koń dał sobie przystrzyc włosy w uszach? Zrobimy to w ten sposób: na razie zapomnijmy o spryskiwaczu i o maszynce do strzyżenia. Nie zawracajmy sobie tym głowy. Zamiast tego, wykąpmy konia. Albo tylko zmoczmy mu sierść. Kiedy będzie mokry, zawiąż uwiąz w pętlę na kółku, tak żebyś mógł go szybko poluzować, jeśli koń się szarpnie. Przywiąż konia na tym uwiązie. Następnie weź suszarkę do włosów i susz mu sierść zaczynając od tylnej części łopatki; połóż dłoń tam, gdzie kierujesz strumień powietrza i zmierzwij tam sierść. Koń wtedy pomyśli sobie: -no, no, to wcale nie jest nieprzyjemne. Sierść była mokra i zimna...
Stopniowo osuszaj szyję w kierunku głowy aż dojdziesz do uszu, tam, gdzie będziesz później strzygł włosy. Kiedy będziesz już to robił, to jednocześnie używaj suszarki, żeby odgłosy maszynki do strzyżenia nie niepokoiły konia. Jest to bardzo skuteczne. Potem, kiedy koń przyzwyczai się do dźwięku suszarki, możesz odsunąć się i spryskać go środkiem przeciw owadom w strumieniu powietrza płynącego z suszarki, a następnie rozpylić go wprost na skórę. Twój podopieczny nie będzie wtedy słyszał odgłosu spryskiwacza. Z czasem, zacznij odsuwać suszarkę coraz dalej od konia, spryskując go ze spryskiwacza, a przekonasz się, że będzie to spokojnie znosił. Sposób z suszarką jest bardzo skuteczny.

Mamy rocznego źrebaka - sierotę, który jest bardzo natrętny. Nie można go w żaden sposób opanować. Co z nim zrobić?

Osierocone źrebięta to odrębny problem, ponieważ nie znają one języka Equus. Nie miały okazji przebywać w hierarchicznej społeczności, w której nauczyłyby się własnego języka. Jest to dla nich bardzo trudne. Najprawdopodobniej Join-Up nie będzie w takim przypadku skuteczne. Takie konie powinny przez długi czas przebywać w stadzie, żeby nauczyły się jak najwięcej końskiego języka. Jest to bardzo ważne. Najlepiej byłoby, aby taki źrebak spędzał jak najwięcej czasu z końmi, a jak najmniej z ludźmi; kontakty powinny ograniczyć się tylko do karmienia. Wtedy osiąga się najlepsze wyniki w procesie wychowania.

Jak radzić sobie z końmi, które sprawiają trudności przy zabiegach weterynaryjnych: przy zastrzykach, zabiegach dentystycznych, odrobaczaniu i tak dalej. Nie pozwalają się dotknąć, stają dęba, biją kopytami i powodują mnóstwo problemów. Jak doprowadzić do tego, żeby sprawnie i bezpiecznie robić im zastrzyki i inne zabiegi?

Moim zdaniem, każdy właściciel konia powinien mieć dobry boks weterynaryjny. Jest co coś w rodzaju ciasnej zagrody wielkości przyczepy na jednego konia, zmontowanej na ziemi z płyt albo żerdzi. Wprowadza się tam konia i wykonuje zabiegi. Zapewne wasz weterynarz może wam polecić producenta dobrych boksów weterynaryjnych.
Pamiętajcie jednak, by nie wprowadzać konia do boksu wyłącznie na zabiegi weterynaryjne. Wprowadzajcie go tam od czasu do czasu bez powodu, tylko żeby go tam pogłaskać albo podrapać; chodzi o to, żeby czasem w takim boksie odczuwał przyjemność, nie połączoną z żadnymi nieprzyjemnymi zabiegami. Jeśli się przekona, że za każdym razem kiedy wejdzie do boksu, kłują go igłą albo robią coś równie przykrego - zacznie się przed tym bronić. Pomyślcie o tym. Bądźcie dobrzy dla konia. Na każdy zabieg powinny przypadać trzy albo cztery wejścia do boksu tylko dla przyjemności.

Od jakiego wędzidła powinienem zacząć?

Bardzo często posługuję się moim wędzidłem oliwkowym. Jest to wędzidło z czarnego żelaza z miedzianymi wstawkami. Takie żelazo jest bardziej miękkie, rozgrzewa się szybciej niż nierdzewna stal i bardziej odpowiada koniom. Miedziane wstawki sprawiają, że wnętrze końskiego pyska staje się bardziej wilgotne. A wędzidła bez miedzi? Ja wolę z miedzią, a raczej konie je wolą. Nieważne, jakiego używasz wędzidła, jak długo odpowiada ono koniowi. Sam jeżdżę też na hackamore i na side-pull'u. Pamiętajcie, że najważniejszą częścią każdego sprzętu jeździeckiego jest ręka, która się nim posługuje . Jeśli wybierzesz najgorsze wędzidło w siodlarni i włożysz je w najlepsze ręce w okolicy, poradzą sobie one znaczne lepiej, niż najgorsze ręce posługujące się najlepszym wędzidłem. Najważniejsze są ręce. Pewnie, używaj dobrego wędzidła, które nie jest sztywne ani ostre, ale pamiętaj, że skuteczne działanie wędzidła w ostateczności zależy tylko od twoich rąk.

Co zrobić z koniem, który kładzie uszy po sobie, kiedy go karmię?

Powiem tylko jedno: gdyby konie mogły wybrać swoją ulubioną porę dnia, byłaby to pora karmienia. Przy karmieniu zostaw konie w spokoju. Zadaj im paszę jak najsprawniej, w ogóle się w to nie angażując, a potem zostaw je same. Daj im dużo czasu na jedzenie - to nie jest moment, kiedy mają z zadowoleniem reagować na twoją obecność w ich życiu. Konie, które szaleją przy karmieniu robią to dlatego, że chcą się pozbyć ludzkiego towarzystwa, bo pragną zjeść pokarm w spokoju nie zakłócanym przez ludzką obecność. Nie chciałbyś, żeby jakiś koń przyszedł i zwieszał ci łeb nad talerzem, kiedy siedzisz przy obiedzie, prawda? One myślą tak samo, więc zostaw swojego konia w spokoju, kiedy go karmisz.

Pierwszy raz w życiu kupuję konia. Czy to ważne, jaki on będzie?

Pewnie, że tak. Jeśli to twój pierwszy koń, najważniejsze będzie dla ciebie bezpieczeństwo. Kup sobie spokojnego konia. Nieważne, jakiej będzie rasy. Maść też jest nieważna. Kup sobie spokojnego konia. A po czym poznać, że koń jest spokojny? Najlepiej skorzystaj z pomocy uznanego, starszego, profesjonalnego instruktora. Nie jakiegoś dzieciaka, który się kręci przy koniach i dopiero za jakiś czas wyrobi w sobie poczucie odpowiedzialności. Poszukaj kogoś, kto się zna na swojej pracy i ma doświadczenie. Znajdź starszego, profesjonalnego instruktora z dobrą reputacją. Niech obejrzy konie razem z tobą i wybierze ci spokojnego wierzchowca.

Dlaczego na konia wsiada się z lewej strony? Czy to jest związane z tradycją, czy może z fizjologią konia?

Wsiadamy z lewej strony dlatego, że - co może być zaskoczeniem dla niektórych z was - na samym początku koni pod wierzch używano do walki. Szablę przypasuje się z lewej strony, więc gdyby żołnierz wsiadał z prawej, wkładając prawą nogę w strzemię, szabla przeszkadzałaby przy wsiadaniu. Wsiadanie z lewej jest więc w dużej mierze związane z wojskiem. Młodych rekrutów uczono wsiadać na konie z szablą, ze strzelbą, z plecakiem - i zawsze z lewej strony. Wszystkie wojskowe regulaminy nakazują wsiadanie z lewej. Dlatego tę stronę konia w krajach angielskojęzycznych określa się jako "bliższą" a stronę prawą jako "dalszą." Zwyczaj ten utrwalał się przez setki lat i teraz wszyscy koniarze pracują z końmi z lewej strony. Prawie wszystkimi końmi wierzchowymi zajmujemy się zawsze z lewej. Konie pociągowe również zaprzęga się z lewej. Dostosowuje się do tego również chomąta. Tak się to od dawna ułożyło, i teraz konie od urodzenia są zwyczajowo siodłane i kiełznane z lewej strony, więc większość z nich nawykowo lepiej reaguje gdy obsługuje się je w ten sposób. Nie macie pojęcia, jak wiele ich jest. A wiecie, która strona konia jest najwłaściwsza do jazdy? Grzbiet!!


Wyślij adres znajomemu

Podaj adres E-mail:

 

 

    Zdjęcia w nagłówku Krzysztof Jarczewski